Początek ewolucji telefonów komórkowych

Każdy z nas pamięta okres prehistoryczny w telefonii komórkowej: monstrualne cegły z ekranem żywcem zdjętym z kalkulatora (bez podświetlenia, jeden wiersz monochromatycznego wyświetlacza), przyciskami wielkości dwuzłotówki i ze sterczącą, niejednokrotnie wysuwaną anteną. Na tyłach tej ekstrawaganckiej reklamy statusu społecznego (ceny owych cudów techniki dorównywały cenie małego samochodu osobowego, zaś eksploatacja i utrzymanie były znacznie droższe) znajdowała się bateria o rozmiarach i ciężarze zbliżonym do typowego akumulatora wykorzystywanego współcześnie w skuterach (fenomenalnie sprawdzająca się w sytuacjach kryzysowych, gdy nie mieliśmy pod ręką młotka, otwieracza do butelek lub czegoś, co posłużyć mogłoby nam do samoobrony). Pewnego dnia jednak telefony spowszedniały i sam fakt posiadania komórki nie był już niczym szczególnym. Zaczął się wyścig – kto jest posiadaczem lepszej i nowocześniejszej komórki. Pierwszą nowinką motywującą do zmiany aparatu był telefon z obsługą smsów. Następny bodziec do zmiany telefonu – mniejszy (i to znacznie) rozmiar. Potem powstała moda na telefony z klapką (początkowo otwieraną, a potem odsuwaną). Telefony malały i malały (do absurdalnie małych rozmiarów) aż do czasu, gdy pojawiły się modele z większym ekranem pozwalającym na obsługę wiadomości obrazkowych oraz obsługę wbudowanych w telefon gier.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.